pic

12 czerwca 2009
Obchody 100-lecia kanonizacji św. Klemensa Marii Hofbauera, C.Ss.R. 


Od Wydawcy: 


Z przyjemnością wysyłamy ten numer specjalny SCALA, który przedstawia w jaki sposób przebiegły celebracje 100-lecia kanonizacji św. Klemensa Marii Hofbauera w Wiedniu, Austria.

Z wyjątkiem Kapituł Generalnych i spotkań młodzieży niezbyt często ma miejsce podobne spotkanie międzynarodowe, światowe, redemptorystów. Wiedeń w Austrii, Tasowice w Republice Czeskiej i Kraków w Polsce były scenariuszami spotkania, które odbyło się w dniach 18-22 maja.

pic
pic Ponad 200 redemptorystów i zaproszonych świeckich, którzy przybyli z tak daleka jak Paragwaj i USA, a także liczna reprezentacja całej Europy Północnej i Wschodniej spotkali się najpierw podczas trzech dni w Wiedniu, podczas których miały miejsce wspaniałe liturgie i celebracje. pic
Zdjęcia z wydarzeń podczas tych dni ilustrują ten numer specjalny SCALA. Znajdzie w nim Ojciec trzy prezentacje, które pozwolą docenić zarówno znaczenie duszpasterskie i wspólnotowe celebracji jak też dumę redemptorystów z tego, że są współbraćmi św. Klemensa.
pic

 

W pierwsze popołudnie w Wieniu, po liturgii w kościele Marienkirche - Hernals, której przewodniczył O. Lorenz Voith, przełożony prowincjalny Wiednia, a towarzyszyli mu Ojciec Generał i Konsultor Generalny O. Jacek Dembel, spotkaliśmy się w salonie parafialnym św. Klemensa.

 

pic

Dokonano prezentacji artykułu, który mówił o życiu św. Klemensa w ośmiu miejscach, a który został napisany w ubiegłym wieku przez Aloisa Mair-Weinberger’a, austriackiego kapłana. Towarzyszyła mu inscenizacja przygotowana przez aktorów z naszej parafii Marienkirche. Można było zauważyć, że artyści i zespół ćwiczyli przez długi czas, aby ofiarować nam wspaniały i bardzo zabawny spektakl, który posłużył jednocześnie jako informacja o życiu świętego. Spotkanie zakończyło się wiedeńskim grilem zakrapianym dobrym miejscowym piwem Ottakringer. 

W drugie popołudnie miała miejsce msza, także celebrowana w Marienkirche,której przewodniczył i homilię wygłosil Ojciec Generał. Fragmenty homilii znajdują się w tym numerze. Po mszy ofiarowano uroczystą kolację w salonie parafialnym. Podczas tej kolacji O. Hans Shermann odczytał “List do św. Klemensa”, który jest przytoczony poniżej. Z kolei Dr. Otto Weiss, ekspert w historii Zgromadzenia, otrzymał tytuł oblata za swoje badania i wkład do redemptorystowskiej historii.

Trzeciego dnia rano spotkaliśmy się w pięknym kościele szkockiego opactwa w Wiedniu. Abp Peter Stephan Zurbriggen, nuncjusz apostolski w Austrii, był główną osobą zaproszoną. Nastąpiły doskonale przygotowane występy m. in. kwartetu smyczkowego, który zagrał różne utwory klasyczne oraz chóru dziecięcego z Klemens Maria Hofbauer-Gymnasium z miasta Katzelsdorf an der Leitha, który wywołał łzy wśród publiczności, kiedy wykonał “La Rosa” po doskonałej prezentacji dr Otto Weiss’a, którą także przytaczamy poniżej. Podczas tej ceremonii Prowincje Sztrasburg i Lyon-Paryż ofiarowały w prezencie Prowincji Wiedeńskiej ornat używany przez św.

pic   pic
Klemensa, który obie pieczołowicie zachowywały. Bez wątpienia pamiętają Ojcowie, że św. Klemens miał problemy z władzami, ponieważ zabierał ze sobą w podróż ornamenty liturgiczne, które sprawiały, że podejrzewano go o kradzież.
pic   pic

Po południu dzień ukoronowała procesja ulicami Wiednia. Wyruszyła z Platz Am Hof  w kierunku Maria am Gestade. Tutaj, ponad 200 redemptorystów i kościół wypełniony po brzegi, oddano cześć grobowi Klemensa. Została odprawiona eucharystia, której przewodniczył biskup pomocniczy Wiednia Stephan Turnovszky, reprezentujący kard. Cristooff Schönborn’a, arcybiskupa Wiednia. Została wykonana Msza Koronacyjna Wolfganga Amadeusza Mozarta. Po komunii, obecni prowincjałowie w imieniu prowincji, których początek łączy się ze św. Klemensem oddali hołd naszemu drogiemu świętemu. Gospodarz, O. Voith, obdarował wielu organizatorów i uczestników. Wieczór zakończył się koncertem poza kościołem i uroczystą kolacją, która została podana w trzech różnych miejscach, aby ludziom było wygodnie.

Czwartego dnia pielgrzymi udali się w autokarach do Tasowic w Republice Czeskiej, miejsca urodzin Klemensa. Zatrzymano się na krótki postój, aby odprawić mszę, a następnie kontynuowano podróż do Krakowa.

pic
Uczestnicy zwiedzili miejsca św. Klemensa i wzięli udział w mszy na zakończenie pielgrzymki, której przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, arcybiskup Krakowa.
Można by wiele powiedzieć o serdeczności i gościnności, jakie współbracia wiedeńscy i z innych prowincji Europy Północnej okazali gościom. Brak słów, aby wyrazić wdzięczność Zgromadzenia za ich wysiłek, by ze 100-lecia kanonizacji św. Klemensa zrobić niezwykłe i niezapomniane wydarzenie. Dla wszystkich uczestników było to świadectwo misyjnego dynamizmu Zgromadzenia i nowa zachęta, by głosić obfite odkupienie światu.


Łaska i Odkupienie dla wszystkich!
Gary Ziuraitis, C.Ss.R. 

pic


Wiedeń Austria
100-lecie kanonizacji św. Klemensa
Dr. Otto Weiss

Chciałbym zabrać was w podróż po czasie.

Zaczynamy w Wiedniu 200 lat temu, tj. 20 maja 1809 r. Nad miastem suną niskie chmury, a Dunaj jest na granicy wylewu. Kraj jest w stanie wojny. Minął tydzień odkąd Napoleon wszedł do miasta. W nocy z 11 na 12 maja rozpoczęło się bombardowanie, które dosięgło domów w centrum miasta. Napoleon zatrzymał się w pałacu Schönbrunn. Jego żołnierze, 90 tys. wszystkich razem, rozbili się na północ od miasta, na prawym brzegu Dunaju.

Dokładnie 200 lat temu Napoleon zaczął budowę mostu na głównej odnodze Dunaju, aby połączyć
Kaiserebersdorf z Lobau, a stąd z regionem Aspern i Essling. Trudno jest tam budować mosty, ponieważ ciągle uderzają w nie prądy. Tego samego dnia żołnierze austriaccy uniemożliwili kilku pułkom francuskiego wojska przejście rzeki w Jedlesee, kilka kilometrów w górę rzeki. W dniach 21-22 maja miała miejsca bitwa pod Aspern. Po stronie austriackiej zginęło 24 tys. osób, po stronie francuskiej - 30 tys. Napoleon, pokonany, musiał schronić się w Wiedniu. Jednak po świętowanym zwycięstwie pod Aspern nastąpiła krwawa porażka pod Wagram w dniach 5-6 lipca 1809 r. Wiedeń miał być okupowany aż do października tego samego roku. Wiedeńskie kościoły, w tym także Maria am Gestade, były używane jako stajnie. Kilku obywateli wiedeńskich starło się oko w oko z francuskimi oficerami, ale zostali straceni. Życie w mieście przenikało zniechęcenie i zamieszanie.
pic

Wypędzony z Warszawy, Ojciec Klemens Hofbauer, mający wówczas 56 lat, chciał jedynie spędzić krótki okres czasu w stolicy królestwa, aby rozwiązać określone sprawy ekonomiczne przed wyjazdem do jakiegoś klasztoru redemptorystowskiego we Włoszech lub razem ze współbraćmi do Szwajcarii. Dzieło jego życia leżało w ruinie: kwitnąca fundacja w Warszawie, wiele szkół i sierocińców. Wszystko zostało zamknięte przez Napoleona. Jednak Klemens nie zamiaru poddać się. Chciał zacząć od nowa. Jeśli nie w Europie, to w Kanadzie. Zawsze o tym marzył.

Jednak sprawy potoczyły się inaczej. Po raz kolejny Klemens został złapany w sieci policyjne i biurokratyczne. Ponieważ zabrał ze sobą ornamenty sakralne z Warszawy, podejrzewano, że jest złodziejem kościołów... Musiał pozostać w Wiedniu aż wszystko się wyjaśniło, ale wówczas Napoelon znajdował się już u bram miasta. Kiedy miasto zostało zajęte, Hofbauer schronił się w domu zaprzyjaźnionej rodziny w centrum miasta. Widząc, że wojsko francuskie jest blisko, opuścił swoje mieszkanie na przedmieściach w Alser. Jednak jeden wystrzał dosięgnął domu, w którym przebywał.

pic pic Po bitwie pod Aspern, która miała miejsce 20 maja 1809 r., Hofbauer postanowił zostać w Wiedniu. Ranni żołnierze potrzebowali jego pomocy. Przyjaciele prosili go, aby nie opuszczał miasta. Wystarali się dla niego o miejsce w narodowym kościele włoskim, kościele Minorytów, blisko jego miejsca zamieszkania. Kościół przyciągał ludzi od czasu, kiedy kompozytor Antonio Salieri dyrygował chórem i orkiestrą. Jednak niewieleu wiedeńczyków wiedziało, że wspomniany kościół był niezwykle aktywnym ośrodkiem świeckiej organizacji katolickiej, która nazywała się “Przyjaźń katolicka”. Hofbauer był przez pewien czas członkiem tej wspólnoty. Teraz, jako kapłan, mógł używać i doskonalić jest strukturę, już i tak dobrze zorganizowaną. Stał się jej kierownikiem duchowym w Wiedniu. Z jej pomocą wszedł w kontakt z katolickimi intelektualistami wanguardii, a także z filozofami Friedrichem Schlegelem i Adamem Müllerem. W ten sposób zaczął, jak powie później Hermann Bahr, prowokować miasto przez “niezwykłą rzeczywistość swojego charakteru. Nie było w nim żadnego zewnętrznego błysku - mówił Bahr -, nie miał zdolności perswazyjnych, ale nikt nie potrafił oprzeć się wewnętrznej sile jego obecności”:

Przez osiem lat można było zobaczyć go na ulicach miasta. Były to lata ruchliwe. Cesarz powrócił. Napoleon ostatecznie został pokonany pod Waterloo. Wiedeń zamienił się na pewien czas w centrum Europy. Jednak, kiedy zebrany kongres dyskutował, negocjował i zmieniał mapę Europy, Ojciec Hofbauer starał się nawrócić serca mieszkańców Wiednia, pomimo że władze śledziły go i zabraniały mu przepowiadać. Bez wątpienia kongres nie był mu obojętny. Julie Zichy, najpiękniejsza kobieta na kongresie i adorowana przez książąt i szlachtę, była jego penitentką, nawet książę z korony Bawarii, przyszły król Ludwik I, prosił go o radę. Ojciec Hofbaeur dawał z siebie to wszstko, co mógł, nawet tym wielkim osobom, które radziły nad historią świata.

Jednak jego serce należało szczególnie do ubogich. Sebastian Brunner pisze: “Ubodzy byli jego przyjaciółmi. Nie były to puste słowa, ale świadczył o tym całym swoim życiem”. Pocieszał ubogich w biednych dzielnicach, na przedmieściach, ale nie obietnicą lepszego życia w wieczności. Każdego dnia niósł garnki zupy i innej żywności - dobrze ukryte pod starym płaszczem. - ludziom, którzy żyli daleko. A z drugiej strony, ten sam człowiek mógł dotrzymać towarzystwa osobistościom o wyjątkowej formacji, profesorom z uniwersytetu w Wiedniu i szanowanym przedstawicielom miejscowego społeczeństwa, stając się ponadto ich doradcą i przewodnikiem w owych burzliwych latach.

Kiedy zmarł, okazało się co znaczył dla tych osób. Dorothea Schlegel, kobieta wyjątkowa, której Carla Stern zadedykował ważną książkę kilka lat wcześniej, wyraziła to w następujących słowach: “To, co straciłam, to, co wszyscy straciliśmy, to to, czego szukałam przez całe moje życie, naszego umiłowanego ojca duchowego. Nie mogę o tym mówić, ponieważ kroi mi się serce. Jeśli spojrzę na moją duszę, to muszę przyznać, że zostawszy bez niego w tym życiu, zostałam bez radości”.

Hermann Bahr pisze: “Dzięki temu człowiekowi sam Duch był obecny w opuszczonym mieście. Władze nie były przyzwyczajone do tego. Klemens nie akceptował żadnego zakazu, a nie można było aresztować osoby za pisma, których skuteczność znajduje się w rzeczywistości w jego własnym charakterze. Musieli odetchnąć z ulgą, kiedy umarł. Czego jednak nie mogli wiedzieć, to to, że Klemens zaczął żyć wówczas w inny sposób i w innych miejscach kraju. W istocie, uczniowie Hofabaeura wrócili spokojnie i zdobyli serca ludzi, kiedy ziarno, które zasiał Hofbauer zaczęło kwitnąć”.

pic

Zróbmy skok w czasie. Z 1809 do 1909 r. Ponownie datą jest 20 maja. Bazylika św. Piotra w Rzymie jest wypełniona do granic możliwości. Wśród tłumów wielu Austriaków i wiedeńczyków, których łatwo rozpoznać. Duchowieństwo kroczy po bazylice niosąc na przedzie sztandar z obrazem nowego świętego, a za nim widać doskonale w głębi sztandar katedry św. Szczepana w Wiedniu. Wiedeńczycy mają całkowite prawo, aby czuć dumę. Minęło 424 lat od kanonizacji ostatniego austriackiego świętego: patrona ich kraju, księcia Leopolda III z Babenbergu, i 163 lat od kanonizacji ostatniego świętego języka niemieckiego, kapucyna Fidelisa z Sigmaringen...

Nowy święty, jak pisały ówczesne gazety, był świętym współczesnym. Jak mówi jezuita Moritz Meschler, epoka współczesna cechuje się pięknymi rysami, godnymi pochwały i nadzwyczajnymi: “Jest ogrom pracy do zrealizowania we wszystkich dziedzinach życia, widać wspaniałość w słowie pisanym i w sile prasy, jest powaga w podejmowaniu rozwiązań odnośnie problemów społecznych, jest siła miłosierdzia”. Hofbauer instynktownie miał tego świadomość i przekazał to jako osobiste dziedzictwo Austriakom i Niemcom, misję, która trwa do dnia dzisiejszego.

Sam Martin Spahn, katolik reformowany, daje świadectwo, że niemiecki katolicyzm znajduje się na drodze współczesności dzięki “prostemu stylowi Hofbauera”, chociaż podkreśla coś innego. Jak Hofbauer, katolicy w Austrii i w Niemczech od XIX w. przywiązują duże znaczenie do stałości wyznania religijnego i z czcią doceniają głowę Kościoła: “prości w wierze, uważni w swojej pobożności, tolerancyjni, wyrozumiali i pełni szacunku wobec członków innych wyznań”. Spahn wyraża pragnienie, aby “wstawiennictwo Hofbauera uzyskało dla niemieckich katolików łaskę kroczenia po ścieżkach, którymi chodził on sam - z takim samym zaufaniem do Boga, z takim samym duchem niezłomnej wiary, chrześcijańskiej miłości, lojalnego oddania obowiązkowi”.

Powróćmy teraz do teraźniejszości. Minęło 200 lat od ataku na Wiedeń przez wojska napoleońskie i od bitwy pod Aspern, wydarzenia, które Hofbauer przeżył z bliska; minęło 100 lat od jego kanonizacji i możemy dokonać oceny tego, co się wydarzyło. Tyle rzeczy zmieniło się od tego czasu! Miasto Wiedeń bardzo się rozrosło. Apsern i Essling są obecnie częścią 23 dystryktu miasta. Wozy krążą jeszcze po mieście, ale po to, aby zrobić wrażenia na turystach tym, czym była przeszłość. Prawdziwymi środkami transportu są samochód i samolot. Żyjemy w epoce cyfrowej, z jej wirtualnymi rzeczywistościami. Jednak wiele innych rzeczy pozostało bez zmiany: ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa, w ubóstwie i w chorobie, którzy byliby szczęśliwi, gdyby jakiś Ojciec Klemens Hofbauer pojawił się pomiędzy nimi ze swoim szerokim płaszczem i garnkami zupy, nie pytając o to czy są katolikami czy nie. Pozostały także pytania, które lud stawia sobie jeszcze odnośnie znaczenia życia, pytania tych, którzy pragną być wysłuchani i chcą otrzymać odpowiedź, jak zwykł to robić z ludźmi ze swojego czasu “z powodu szczerości własnego charakteru”.
pic
Myślę, że Klemens jest nadal świętym współczesnym i, szczerze mówiąc, być może bardziej teraz niż kiedykolwiek. Dziedzictwo, o którym mówił Martin Spahn jest jeszcze ważne. Podtrzymujemy je. Jednak jest coś ważniejszego, czego powinniśmy nauczyć się od Klemensa: patrzeć jego oczami i sercem i być, jak on, dyspozycyjnymi dla ludzi z marginesu społecznego, nie przez puste słowa, ale w “konkretnych faktach naszego życia”... I jeszcze jedna rzecz, której powinniśmy uczyć się od niego: nie zniechęcać się w trudnych chwilach, ponieważ wiemy - jak on wiedział - że Bóg jest tym, który wszystkim kieruje. pic



Wiedeń, Austria
100-lecie kanonizacji św. Klemensa Hofbauera
List do św. Klemensa
Hans Schermann, C.Ss.R.
 
W najbliższych dniach zostanie wiele powiedziane o Klemensie Hofbauerze. Chciałbym wybrać inną perspektywę i nie mówić “o nim”, ale “z nim” osobiście. Zakładam, że osoba, którą celebrujemy znajduje się już rzeczywiście pomiędz nami, tutaj i teraz; i że może zobaczyć nas i posłuchać. Zatem będę rozmawiał z nim bezpośrednio.

Najczcigodniejszy Ojcze Wikariuszu Generalny, Ojcze Klemensie Mario Hofbauerze: 

Jest to dla mnie zaszczyt, że mogę skierować do ciebie dzisiaj, tutaj w Wiedniu, kilka krótkich, ale gorących słów. W rzeczywistości nie jestem właściwą osobą, aby to zrobić. Jestem cudzoziemcem, świeżo przybyłym. Jednak także Ojciec był nim i dlatego znajdujemy się na tym samym statku! A tak mówiąc między nami: czym byłby Wiedeń bez swoich imigrantów, bez tych, którzy niedawno przybyli?

pic

Chciałbym po prostu podziękować Ojcu za życie i pracę w naszym mieście, ponieważ to, co Ojciec zrobił w pozostałej Europie, jestem przekonany, że ktoś inny postara się przedstawić w odpowiednim czasie.

Jako młodzieniec żył Ojciec tutaj, w Wiedniu, i pracował jako ceniony piekarz Weyring na ulicy Johannesgasse.  

Studiował Ojciec wówczas na Uniwersytecie Wiedeńskim. Owszem, nie znaliśmy twojego nazwiska na liście matrykulowanych w tamtym czasie na uniwersytecie, ale istnieją powody ku temu. Jest wiadome, że Ojciec nie zgadzał się ze wszystkim, czego nauczano na uniwersytecie. To przynosi Ojcu zaszczyt i jest znakiem, że był Ojciec dobrym studentem. Kilka lat później Ojciec sam wyrazi w pewnym liście opinię o profesorach z uniwersytetu. Być może, że Ojciec nie pamięta tego, ale 19 sierpnia 1800 roku - Ojciec mieszkał wówczas w Warszawie, a nie w Wiedniu - napisał do Ojca Generała Blasucciego: “Nigdzie nie widziałem, aby traktowano duchowieństwo z takim szacunkiem jak w Wiedniu... Chociaż od ponad 30 lat, już za panowania Marii Teresy, wiele katedr uniwersyteckich zajmowali profesorzy wrodzy chrześcijaństwu, a Wiedeń słusznie mógłby nazywać się gniazdem licznych wrogów wiary chrześcijańskiej, szczególnie w czasach cesarza Józefa. Pomimo to nigdzie nie znalazłem takiej pobożności i religijności jak tam”. Na te ostatnie słowa każdy katolik w Wiedniu niech wypnie pierś z dumą. Niech Ojciec pozwoli, że do tej pochwały Wiedeńczyków dołożę odrobinę humoru: podejrzewam, że Ojciec jeszcze chwali ich w ten sposób.

W tamtych czasach Ojciec odwrócił się plecami do Wiednia. Udał się do Rzymu i tam wstąpił do Zgromadzenia redemptorystów. Jednak zaledwie rok poźniej, w 1786, znowu Ojciec jest tutaj. Przybywa z ważną misją: założyć dom Zgromadzenia w Wiedniu - misja skazana bez wątpienia na niepowodzenie w ówczesnych okolicznościach politycznych. Czyż nie przyszło to Ojcu do głowy?

Przyjazd Ojca i przyjaciół do Wiednia nie umknął uwagi w owym 1786 r. Marcus Antonius Wittola poinformował o nim w sposób niezwykle uwłaczający w „Wienerischen Kirchenzeitung“ (biuletyn Kościoła Wiedeńskiego): Przybywają jezuici! Z Warszawy napisał mu Ojciec obszerny list wyjaśniając fakty. A on opublikował ten list w gazecie kościelnej wraz ze swoimi cynicznymi komentarzami. Wyjaśnić wyjaśnienie jest rzeczą niemożliwą.
pic
Ponieważ fundacja klasztoru w Wiedniu była przedsięwzięciem niemożliwym do zrealizowania, skierował się wówczas Ojciec do innych miejsc Europy, gdzie pracował w sposób zdumiewający, szczególnie w Warszawie, Szwajcarii i na południu Niemiec. Jednak przez te lata wiele razy przeszedł tędy, przez Wiedeń. I zyskał sobie Ojciec dobrych przyjaciół, ale także nieprzyjaciół!

W Wiedniu schronił się także Ojciec, kiedy wraz z braćmi zostaliście wypędzeni z Warszawy w 1808. I cóż za wspaniałe przyjęcie zgotowało wówczas Ojcu nasze miasto! Przybył Ojciec tuż po wyjściu z więzienia w Küstrin, głęboko zasmucony z powodu zniszczenia dzieła życia w Warszawie, upokorzony, zagubiony. Po raz kolejny wiedeńska policja prewencyjnie zatrzymała Ojca, ponieważ wiózł Ojciec ze sobą w walizce święte ornamenty. Pomylili Ojca ze złodziejem kościołów! Po kilku dniach rzecz się wyjaśniła i wypuszczono Ojca na wolność. Proszę oficjalnie o wybaczenie za ten błąd naszej wiedeńskiej policji!

Chciałbym ponadto wyrazić Ojcu moją wdzięczność i uznanie za troskę, jaką okazał Ojciec w Wiedniu wobec wysokich urzędników i policji. Panowie z Tajnej Policji szli Ojca tropem na spotkania, jakie miał Ojciec ze studentami i profesorami uniwersyteckimi. Okazywali też wielkie zainteresowanie Ojca kazaniami. Owym szpiclom zawdzięczamy dzisiaj interesujące szczegóły o kazaniach Ojca: “Hofbauer posiada alarmujący krąg przyjaciół”, pisze jeden z nich w swoim notesie. Także według ich mniemania przepowiadał Ojciec w sposób “dogmatyczny”. Czy wie Ojciec co znaczy “dogmatyka”? Nawet sam agent Gestapo wydaje się, że nie wiedział. Według tego, co się tam mówi: Ojciec miał przepowiadać w sposób niezwykle prostacki. Na przykład miał powiedzieć: “Dzisiaj chcę powiedzieć kazanie tak proste, aby jakiekolwiek dziecko, nawet największy ignorant wśród was, mógł je zrozumieć”. Dziękuję za to, że pomyślał Ojciec o największych ignorantach wśród nas!


Agenci z Gestapo mieli wiele innych rzeczy o Ojcu. Na przykład, że Ojciec był bardzo szanowany przez arcybiskupa Wiednia Sigismunda Duke Hohenwart’a i że jadał z nim prawie każdego tygodnia. Jeśli to wszystko, co panowie z policji napisali o Ojcu jest prawdziwe, naturalnie jest to mąka z innego worka.

Ponadto zajmował Ojciec nie tylko władze i policję z Wiednia, ale także z całego imperium austro-węgierskiego, a nawet więcej. Posiadamy dokumenty o Ojcu - za i przeciw - w archiwach połowy Europy: w Warszawie i Paryżu, w Dreźnie i Lembergu, w Berlinie i Rzymie, w Krakowie i Fryburgu i, oczywiście, w Wiedniu, a także w innych miastach. Jaki innych święty trzymał w pogotowiu tyle władz i rządów, nawet samego Napoleona? To niezwykłe jak Ojciec tego dokonał!


Wróćmy jednak doWiednia! Ten powrót jest dla mnie okazją, aby podziękować Ojcu za ogromną pracę duszpasterską w naszym mieście. Kiedy Ojciec przybył tutaj jako uciekinier w 1808 r., nie stracił ducha, ale zaczął ponownie swoje dzieło z godną podziwu i ogromną energią - a wówczas nie był Ojciec młodą osobą, ale prawie 60-letnim mężczyzną. Był Ojciec spowiednikiem urszulanek - takie było oficjalne zadanie Ojca -, ale ponadto dokonał wielu rzeczy.

Potrafił Ojciec przyciągnąć młodzież, studentów z uniwersytetu, a także profesorów. Umocnił ich wiarę i pomógł dostrzec Ewangelię nowymi oczami. Wielu wstąpiło później do naszego Zgromadzenia. Zrobił Ojciec wiele dla ubogich z Wiednia, dla żebraków i imigrantów, którzy żyli opuszczeni na przedmieściach Wiednia, jak teraz na Hernalsie, na przykład, a także dla artystów bez pieniędzy, studentów i wszelkiego rodzaju deprawatów. W tym sensie opowiedziano nam zaskakujące rzeczy o Ojcu!

W międzyczasie odwiedzał Ojciec także najwyższe kręgi naszego miasta: jest Ojciec obecny w środowisku romantyków jak Friedrich Schlegel, udaje się do pałacu wielkiego księcia Franza von Széchényi. Zadziwia nas jak mogło to zrobić owo wiejskie dziecko i czeladnik piekarski z Taßwitz, gdzie - jak sam Ojciec powiedział pewnego razu - niczego się nie nauczył. No cóż, czegoś jednak musiał się nauczyć Ojciec w tym czasie. Mając na uwadze szczególnie wielkie doświadczenie, jeszcze więcej Ojciec zdołał się dowiedzieć. To, co jest najbardziej godne podziwu to fakt, że Ojciec był ponadto najbardziej wziętym doradcą w tych środowiskach

pic
pic Chciałbym podziękować Ojcu także za wielki wysiłek, aby Zgromadzenie Ojca, nasze Zgromadzenie - miało dom tutaj, w Wiedniu. Nigdy Ojciec nie odstąpił od tej myśli. Nawet dobrzy Ojca przyjaciele kręcili głowami wobec - ich zdaniem - zbyt wielkiej gorliwości. Ojca admirator i ekscentryczny przyjaciel Zachariasz Werner powiedział kilka razy: “Ojciec Hofbauer byłby świętym doskonałym, gdyby myślał prawie wyłącznie - bez względu na to, co by robił - o fundacji i rozwoju swoich domów misyjnych”. Dzisiaj nie potrafimy sobie wyobrazić ile spotkań było koniecznych, aby uzyskać uznanie redemptorystów w Wiedniu, dyplomacji, jakiej musiał użyć i ile zachodów potrzebował.

Po raz ostatni zamknął Ojciec oczy zanim zakończyły się powodzeniem starania, aby uzyskać uznanie redemptorystó w Austrii. Ale otworzył Ojciec drogę, aby Zgromadzenie zapuściło korzenie w naszym mieście, a stąd rozszerzyło się na ponad pół świata. To jest, i pozostanie nią, chwalebna strona w Ojca życiu.

pic

Także w Wiedniu zamknął Ojciec oczy po raz ostatni 15 marca 1820. Nie mogę za to podziękować, ponieważ umieramy tam, gdzie śmierć nas zastaje. Jednak Ojciec cudem uratował się od tej normy.Z powodzeniem mógł był umrzeć gdziekolwiek poza Wiedniem, ale tylko jeden Bóg wie, gdzie by to było!

Problem polegał na tym, że w 1818 władze przysporzyły Ojcu wielkiego wstydu dokonując rewizji Ojca mieszkania. Odkryły, że Ojciec należał do zgromadzenia zakonnego, które istniało także poza królestwem austriackim, coś, co uważano wówczas za obelżywe i niedopuszczalne z racji bezpieczeństwa narodowego. Dali Ojcu możliwość wyboru pomiędzy opuszczeniem Zgromadzenia lub Wiednia. Ojciec odpowiedział szefowi komisji, która go przesłuchiwała: “Jeśli tak ma się sprawa, to opuszczam Wiedeń!” Gratuluję, Ojcze Hofbauerze! Tylko najwyższa interwencja papieża , a także ambasadora, uniemożliwiły, że Ojciec mógł był umrzeć daleko stąd. Cóż za błogosławieństwo! Nie dla Ojca -myślę -, ale dla Wiednia.

pic

Najczcigodniejszy Ojcze Wikariuszu Generalny, Ojcze Klemensie Mario Hofbauerze, został Ojciec kanonizowany sto lat temu. Kilka lat później, 14 stycznia 1914, został mianowany patronem miasta Wiednia. Od tego czasu wydarzyło się tyle straszliwych rzeczy w naszym kraju, w naszej Europie, w naszym świecie, jakich nigdy wcześniej nie widziano! Opuszcza nas nadzieja i nie przestajemy się pytać o to kto faktycznie rządzi historią świata: nasz Pan Jezus Chrystus, którego nazywamy Panem świata i historii czy Jego arcywróg?

Nie jesteśmy pewni, że w przyszłości nie powtórzy się to samo! Zrozumie Ojciec wówczas, że mianowanie go patronem miasta Wiednia nie jest jedynie zaszczytnym tytułem, ale stałą Ojca misją, misją bycia odpowiedzialnym za nas i za nasze miasto. Chcielibyśmy prosić Ojca, serdecznie, ale z największą pilnością, aby wypełniał Ojciec swoją misję. Czy też zapomni Ojciec o swoim mieście Wiedniu i je opuści?

pic
pic pic
To wszystko, co chciałem Ojciu powiedzieć. Mam nadzieję, że Ojciec przyjmie moje nieudolne słowa tak, jak je czuję: jako wyraz podziwu i najgłębszego szacunku, jaki czuję wobec Ojca, jako znak wdzięczności i czci, i jako dowód naszej ufności w Ojca patrząc w przyszłość.

Mi drodzy goście, to wszystko o czym chciałem porozmawiać z naszym Ojcem Klemensem Marią Hofabauerem, który jest tutaj obecny i w tych dniach świętowany.


Wiedeń, Austria
Marienkirche, Wiedeń - Hernals
Fragment homilii
Joseph W. Tobin, C.Ss.R. 

Moi drodzy współbracia, drodzy bracia i siostry w Chrystusie:

To dla mnie przyjemność, że mogę skierować do was krótką refleksję podczas tej celebracji eucharystycznej, która wspomnia 100-lecie kanonizacji św. Klemensa Marii Hofbauera....

... Przypomnienie kanonizacji świętego jest zaproszeniem skierowanym do każdego z nas, aby pomyśleć o możliwości świętości. Co chciał powiedzieć Jezus, kiedy zachęcił swoich uczniów, aby byli świętymi, nawet “doskonałymi jak ich Ojciec niebieski jest doskonały”? (Mt 5,48) Czy życie św. Klemensa może powiedzieć nam dzisiaj co oznacza świętość czy też powinniśmy uważać ją za dzieło sztuki, które należy podziwiać, ale którego nie można naśladować, ponieważ jego świat był zbyt odmienny od naszego?

... Mówiąc po ludzku, wszystkie jego wysiłki, aby szerzyć swoje umiłowane Zgromadzenie spełzły na niczym. Wielkie centrum duszpasterskie założone w św. Benonie, Warszawa, zostało wymazane z mapy przez Grande Armée Napoleona. Powstało wiele projektów i duszpasterskich inicjatyw w Wiedniu, które poniosły fiasko z powodu cesarskiej biurokracji i intryg możnych. Jednak, nawet już w starości, Klemens nadal marzył, proponował, zapraszał. Na końcu życia napisał, że nie mógł odrzucić nowych i pracowitych działalności pomimo swojego zaawansowanego wieku.

pic
pic


... Nie naiwny optymizm czy też negowanie rzeczywistości pomogło Klemensowi w wytrwaniu. Podstawą jego misji był Bóg, a w dosłownym znaczeniu także jego poręczycielem. Nie zapominając o pilności misji, zaufał, że prawdziwe owoce przyjdą później. Misjonarz sadzi, inny zbiera, ale to Bóg jest tym, który daje wzrost, sam Bóg, “który tak bardzo umiłował świat”. Pomimo widocznego upadku dużej części jego dzieła możemy sobie wyobrazić św. Klemensa jak wyprzedza modlitwę wieczorną przypisaną papieżowi Janowi XXIII: “Umiłowany Panie, Kościół jest Twój. Ja idę spać!” Jak uczy Benedykt XVI: ”Ten, kto ma nadzieję żyje w sposób odmienny, ten, kto ma nadzieję otrzymuje dar nowego życia” (Spes Salvi, 2).

Kontynuując tę eucharystię dziękujmy Bogu za dar św. Klemensa Marii Hofbauera. On ukazuje nam, że świętość jest darem i zadaniem dla każdego z nas. Jego życie jest lekcją nadziei, nawet wobec oczywistego fiaska. Wzywa każdego z nas, szczególnie współbraci, abyśmy nie wstydzili się Ewangelii, ale głosili ją w nowych formach, ponieważ jest “mocą Bożą dla zbawienia każego, kto wierzy” (Rz 1, 16).



pic

 


Proszę korzystać z naszej witryny internetowej:  www.cssr.com, www.cssr.tv
Dotychczasowe numery SCALA możesz znaleźć w jej archiwum
pod adresem:
http://www.cssr.com/scala/index.shtm
Subskrypcji do Scala scalapolski-subscribe@scalanews.com